Przeglądając wpisy w: Dobra Kuchnia

Korona – urządzenie peryferyjne

Korona – urządzenie peryferyjne

Rozmieszczenie sal klasowych identyczne. W budynku, pomniku 1000 -lecia Państwa Polskiego niewiele się zmieniło. Kolory ścian nawet chyba też te same. Dobudowano nową salę gimnastyczną, jednak stara została. Zakradłem się tam raz, korzystając z przerwy w zajęciach: boisko do siatkówki nic się nie zmieniło – linie końcowe na centymetry od ściany, pamiętam, kiedy się serwowało, albo stało w boisku, albo waliło łapą o mur.… Czytaj całość

0Shares

Doktor wlepka

Doktor Wlepka

Przeżyłem okresy samotności czystej i absolutnej. A też tej urojonej. Spędziłem nie jeden tydzień kalendarzowy, nie jedne święta rodzinne, nie jeden ziejący pustką wieczór czy poranek, sam. Samotności najbardziej bałem się będąc otoczony tak zwanymi bliskimi. Mimo tego, że ludzie, tak zwani bliscy wokół różne mieli zdanie co do jakości naszych relacji, ja czułem zrealizowaną potrzebę przynależności.… Czytaj całość

0Shares

Dycha na berze

Dycha na berze

Lubię teraz dawać sobie małe przyjemności. Zasnąć, znaczy zmienić spodnie na ciepłe dresy, w pokoju nie jest specjalnie ciepło. Założyć ciepłą koszulkę i wślizgnąć się pod kołdrę – tą wielką, kupioną od człowieka od mebli, z Potkanowskiej. Przyciszyć radio i przy dźwiękach muzyki zamrzeć w bezruchu, zamknąć oczy.… Czytaj całość

0Shares

Ile za dwa metry skóry?

Ile za dwa metry skóry?

Lubię cieszyć się małymi sprawami. Lubię, kiedy cieszą mnie małe rzeczy. Lubię móc cieszyć się drobiazgami. Bo chcieć, mieć możliwość, a rzeczywiście móc, różnica. Czy zdrowy sen małą rzeczą jest? Na pewno istotną, ale w porównaniu z tymi wszystkimi śmierciami, chorobami śmiertelnymi, bytami, metafizyką, finansami gospodarstwa domowego i kraju, ludźmi dokoła i tego, czy są, czy w ogóle są na tyle, na ile jeden człowiek potrzebuje innych ludzi, ten sen w porównaniu z zupełnie nie snem, a z życiem, jako takim, wypada jednak blado.… Czytaj całość

0Shares

Nie mam czasu na kurs tańca

Nie mam czasu na kurs tańca

Co tam znowu napisałeś, dziś coś widziałem, dałeś na fejsie? – zapytał jakby z grzeczności, w chwili, kiedy nie było nic naprawdę istotnego do powiedzenia, podczas rozmowy, która dobiegła końca, więc jej przedłużenie o wątek blogowy było całkiem niepotrzebne, kłuło w oczy i uszy niczym słowa nieszanowanego polityka…

– ja tego nie czytam, wiesz, sorry, ale wiesz, ja to wszystko wiem!… Czytaj całość

0Shares