Cześć jestem Dziewoy.

egoistyczny wróżbita racjonalista, samolubny, autopromocynie zakręcony psychotyczny hodowca kotów (chwlilowo bez trzody) pijący bardzo niewiele alkoholik, czerpiący korporacyjne profity alterglobalista, skarbnik kozienickiego oddziału partii Zielonych – wiceprzewodziczący związków zawodowych w Elektrociepłowni, amator pióra, użtkownik foto kamery, sportowiec na emeryturze, wiecznie wracający do kraju emigrant, niespełniony student, biznesmen pracujacy na kontrakcie, wyrachowany chłodny kochanek, incydentalny grzybiarz, rowerzysta z przymusu, biegacz z wyboru, zbieracz złomu i korzuchów z mleka, emocjonalny kaleka. osoba porannna, lubiąca „prawdziwą muzyke”. morderca pomysłów ratujących zycie.

Ostatnie wipsy Na osi Bloga

Techniki majaczenia

Techniki majaczenia

Pobiegłem i przebiegłem. Liczyłem, że będzie jak dwa lata temu. Przez leśne ostępy biegli lepsi i gorsi, w bieganiu. I ci słabsi czasem przestawali. Wtedy cała truchtająca drużyna bieg przerywała. I czekaliśmy. Niby to sam czekałem na innych, a naprawdę na oddech, żeby wrócił.… Czytaj całość


Trzy kolory – czarny…

Trzy kolory – czarny

Myślałem, że czapki są tylko dla dzieci i w pewnym momencie pozazdrościłem. Człowiek niby dorosły, a dziecinny… Chciałbym taką czapkę – podpowiadała podświadomość. W tym samym momencie jaźń trzeźwa i racjonalna tłumaczyła, że z włosem wszystko ok a lato w pełni, w czerep i tak ciepło, czapeczka bejzbolówka niejedna została w domu, bo nie potrzebna, jakoś się od jakiegoś czasu nie nosi, po co mi więc nowa, niezbyt wyszukana, co prawda z odpowiednim logo i znamionująca przynależność  do grupy, ale jednak po co?Czytaj całość



Waiting for the fucking sun

Waiting for the fucking sun

Słońce świeci od kilku miliardów lat, a ja jakoś specjalnie się nim nigdy nie przejmowałem. Waliło mnie, czy praży ono czy leje deszcz. Pogoda była zawsze albo barowa, albo doskonała na akcje „pod chmurką”. Tyle. Dopiero tej zimy, a i wczesną wiosną szczerze i żarliwie zatęskniłem za rozgrzewającymi promieniami słonecznymi.… Czytaj całość


Takie pasmo, że nie górskie

Takie pasmo, że nie górskie

Pasmo nieszczęść. Przynajmniej – nie sukcesów. Konkurs – porażka. Mistrzostwa – komplikacje. Mieszkanie – niemożności liczne.

Jako debiutant, wziąłem udział w konkursie na debiut. Organizator umiejscowiony po sąsiedzku. Patron całego przedsięwzięcia, Witoldo – trwające od niepamiętnych czasów uwielbienie.… Czytaj całość