Gender w triduum paschalne

 

gender w triduum paschalne

Kobiety z którymi sypiam, badam. Czasem tylko organoleptycznie, za pomocą języka robię im dobrze, dłońmi podróżuje po ich krągłościach i innych kościach. Niektóre z nich badam też na okoliczność przekonań politycznych. Kobiety, z którymi sypiam, interesują mnie nie tylko jako obiekty seksualne, czasem też ciekawy jestem tego, co jest bliskie im w kwestiach społecznych. W co wierzą? Mają przekonania lewicowe czy wręcz przeciwnie? Czy w ogóle kwestie światopoglądowe interesują je?

Tą, z którą sypiam obecnie, chciałem pewnego razu wybadać pod kątem tego, co myśli o gender. Już jakąś wiedzę na ten temat miałem. Kiedyś jechaliśmy samochodem. Stwierdziła, że auto wymaga małego odkurzania. Podjechaliśmy na stację benzynową. Zaparkowaliśmy obok rury odkurzacza. Ona czekała. Ja siedziałem i patrzyłem na rowerzystów pompujących opony swych maszynek. – No idź. – powiedziała. Gdzie? Zapytałem. – Przecież to praca fizyczna, odkurzanie, jesteś facetem, zrób to! – Ja na to.  – Przecież to twój samochód, twój pomysł, by sprzątać, idź ty…

Odkurzyła i dała mi do myślenia. Jest tradycjonalistką jeśli chodzi o podział ról męsko damskich…

Teraz chciałem sprawdzić, czy jakiś progres w jej myśleniu może nastąpił. Na paluchu lewej stopy zobaczyłem w skarpecie dziurę. Skarpeta była mocno przepocona i z pewnością nie pachniała lawendą.  – Zacerujesz mi skarpetę? Zapytałem, bardziej przecież dla żartów. Kto dziś ceruje skarpety, kto prosi o to innych? Więc zapytałem, żeby zainicjować zabawną interakcję. Czego mogłem się spodziewać…

Chodzi za mną palenie. Zobaczyłem z okna roboty ochroniarza, który na dole przed budynkiem odpalił szluga i relaksował się dymkiem. Chodzi za mną palenie i nawet zacząłbym na powrót palić, gdyby nie to, że tak bardzo palić mi się nie chce. Pasowałoby mi palenie ze wszech miar: jako wyraz pewnej niepokorności, nonszalancji. Jako powód do częstszych przerw w pracy. Jako coś fajnego, co zawsze sobie ceniłem, paląc, kiedy zazwyczaj piłem, dużo, i lubiłem. Nie będę jednak palił, bo mi nie pasuje, choć tak by mi pasowało… Zapalę kiedy się napiję. Kiedy się napiję? Nie wiem. Czyżby dopiero w  Jarocinie? Szkoda Jarocina. Siebie nie żałuję, ale koncertu atmosfery kontaktów z kumplami, tak. Napiję się i nie będzie bajki. To znaczy będą bajkowe momenty, ale ogólnie może wyjść jakiś kwas. A może nie? Nie ma co się martwić na zapas. Gorzała nie zając.

Miałem już iść do kościoła. Dziś. W nie najmniejszą sobotę. Ale nie poszedłem. Dwa powody. Dwa powody, dla których nie poszedłem. Żarliwi katolicy powinni mnie za tą decyzję szanować i nie szanować jednocześnie. Chciałem iść, żeby zobaczyć jak ta szopka wygląda. Posłuchać tych bzdur. Chciałem iść, żeby się naśmiewać. Potem to przemyśleć, opisać, okpić. Chciałem sprawdzić, jak to za przeproszeniem przeżyję. Jak to jest. Ale nie poszedłem. Nie będę sobie z tego robił jaj. Ludzie chodzą, jaja święcą, tam coś znajdują w tym kościele, albo i nie. Ale pewnie by nie chcieli, żeby antychryst im się w paradę ładował w ten dzień dla nich wyjątkowy. Ludzie tam chodzą. Dlaczego? Jak zauważyła moja bystra a prawie ośmio- już- letnia Ala, ludzie chodzą do kościoła, bo tam jest za darmo. I bezdomni chodzą do kościoła, bo jest za darmo. Nie wie dziecko, że księża jednak od owieczek oczekują pewnego finansowego wsparcia. Za darmo swojej służby pełnić nie będą. Ale coś w tym jest.

Nie poszedłem też bo się po prostu wizyt na spędach w kościele brzydzę. Niedobrze mi na widok tych ludzi, tej całej celebry, tego gadania. Więc nie.

Zacerujesz mi skarpetkę?  – zapytałem zdejmując papafetę przepoconą a niepachnącą lawendą. – Mózg sobie zaceruj. – usłyszałem. Czyli jednak gender.

8Shares