Prześladowany od zawsze

Prześladowany od zawsze.

W okresie PRL byłem dzieckiem. Jest to jednoznaczne z moją opozycyjnością. Akurat tutaj chodzi o moją opozycyjność wobec systemu. Oczywiście byłem anty na innych jeszcze polach. Deprecjonowałem rolę starych – jako dziecko widziałem świat zasadniczo inaczej, niż oni. Byłem także w opozycji do innych dzieci. Moja wyjątkowość pod tym względem przejawiała się w tym, że nie miałem kolegów tylko na jednym osiedlu: wychowywałem się w dwóch domach, w dwóch różnych częściach miasta. Sytuacja mocno schizofreniczna. Winny? System. Zapracowani i zabiegani by „coś” wykombinować, starzy nie mieli czasu na wychowanie dziecka. Dziadkowie chętnie przejęli ten obowiązek. Od najmłodszych lat byłem też nadwrażliwy i chorowity, stałem w zasadniczej opozycji do dzieci zdrowych i radosnych.

Los dał mi dorastać w ciekawych, ale trudnych czasach. Już pierwszy rok życia dał mi poczucie, w jak opresyjnym totalitarnym państwie żyję. Sześć miesięcy miałem kiedy wybuchł Radom. Mieszkałem w Radomiu. Rozruchy z czerwca 1976 ustawiły moją świadomość bycia prześladowanych. Co prawda nie na własnych nogach, ale w wózku pchanym przez matkę spierdalałam główną ulicą miasta. Na Żeromskiego odbyła się regularna bitwa. Było ZOMO, była milicja, byli złodzieje wchodzący do sklepów przez zniszczone witryny. Trauma straszna. Krzywda niepowetowana.

Ubiegam się, jako prześladowany wtedy, o odszkodowania za krzywdy doznane w okresie PRL od współczesnego państwa polskiego,

Prawda: nikt mi wtedy o Polskę nie kazał walczyć! „Nie ma powodu, żeby dzisiaj społeczeństwo niewinne tamtym zdarzeniom miało płacić komuś odszkodowania – dodajmy poza sytuacjami zdrowotnymi, gdzie szkoda jest ewidentna i nie podlega dyskusji.” Ale wyboru też nie miałem. Skoro gonili matkę, a ja darzyłem ją ciepłymi uczuciami, byłem po jej stronie, oprawców miałem za wrogów. To ustawiło mnie już w 76- stym w opozycji do systemu i organów pastwa.

Kiedy miałem pięć lat Jaruzelski wprowadził Stan Wojenny. Matka pracowała w zakładzie, gdzie wielu opozycjonistów działało i nawet ja małolat wiedziałem o tym. Kibicowałem im. Rewolucyjne zapędy w mojej młodej jeszcze duszy grały jak na tarabanach. Będąc po stronie antysystemowych, byłem w opozycji. W stanie wojennym najpierw nie obejrzałem Teleranka, potem cierpiałem z powodu perturbacji pracowniczych rodziców. Ojciec, do czasu, pracował w Zakładach Tytoniowych, matka paliła Wiarusy w ilościach kosmicznych. Jako że system winny był sklepowym niedoborom, a ojciec miał dojście, cały mój mały przecież pokój dziecięcy zawalony był kartonami szlug. Od podłogi po sufit. Od ściany, do okna.

„Ze względu na ciągłość prawną państwa, interes społeczny i wyraźną krzywdę pokrzywdzonych (np. wieloletnie więzienia, bicie, utrata pracy, prześladowania rodziny itd.) – nie ulega wątpliwości, że ówcześni opozycjoniści prześladowani przez ówczesne władze powinni otrzymać od współczesnego państwa wsparcie w jakiejś formule, którą mogą być odszkodowania przyznawane na mocy wyroków sądowych.”

Poza tymi dwoma incydentami – rozruchy Radom 76 oraz Stan Wojenny – całe moje młode życie naznaczone było piętnem PRL-u. System w tym państwie promował postawy koniunkturalne oraz karierowiczostwo przez przynależność do partii i innych struktur państwowych. Ojciec był prostym człowiekiem wychowanym na wsi. Kiedy wszedł w życie w PRL, musiał wybrać. Jako człowiek inteligentny, czytaj cwany, a też ambitny – poszedł tam, gdzie widział szanse. Wstąpił do partii, objął po studiach kierownicze stanowiska w prężnie działających w mieście wielkich zakładach, w Tytoniówce, w Zakładach Metalowych. Musiał wchodzić w układy. Dla własnych korzyści szedł na brudne kompromisy i wykonywał polecenia. Dlatego zaczął pić. Pił dużo. Miał za co i miał z kim. Jednak życie rodzinne cierpiało na tym. Życie rodzinne, czyli dorastający ja. Trauma kłótni domowych, awantur, przemocy fizycznej i ekonomicznej – pijany ojciec cierpiał i zadawał cierpienie – ta trauma pośrednio była winą systemu. PRL zgotował mi ten los.

Na śniadanie często jadłem zupę, a chałwa na stole gościła nieczęsto. Cierpiałem.

Nie miałem jednak żadnej mocy sprawczej. Kto inny, dorośli opozycjoniści, przy udziale idących na kompromis władz, doprowadzili w końcu do zmiany ustroju. To co powstało, też mnie przez lata – jako już dorosłego – nieźle sponiewierało. Sam zacząłem pić a też kontestować. Ponosiłem tego konsekwencje. Życie w biedzie i poczucie odrzucenia. „Kto odpowie za nieudaną do końca transformację– która nie poszła w tym kierunku, jakiego oczekiwaliśmy? Czy dzisiejsi podatnicy, – jako „ofiary” systemu stworzonego przez byłych opozycjonistów mogą domagać się od nich odszkodowania za np. ścisk w szkołach? Upadlającą opiekę medyczną i inne codzienności, które musimy znosić w systemie skonstruowanym przez panów i panie – byłych opozycjonistów?”

Trzeba jakoś żyć. Będę ubiegał się o odszkodowanie. Modne są teraz pozwy o kasę za prześladowania w PRL. Jak dostanę szmal za trudne dzieciństwo w PRL, pozwę Trzecią RP, która lepsza nie jest.

Jestem teraz człowiekiem dorosłym. Znajomy lekarz psychiatra jest w stanie wykazać szereg zaburzeń osobowości, które mogą być wynikiem opresji obu systemów. Z pracą jest różnie. Znajdując teraz robotę w magazynie za najniższą krajową, nie posiadam się ze szczęścia. Jeśli jeszcze przełożeni mili są, wydaje mi się, że jestem w niebie. Czy to nie ewidentne skrzywienie? Ktoś jest temu winny!

Pieniądze jakiś by się przydały. Do sądu! Wynagrodzicie mi za dzieciństwo w PRL i dorosłość w III RP.

cytaty: https://obserwatorpolityczny.pl/?p=7120

14Shares